Następny dzień był po brzegi (o ile je miał...) wypełniony wrażeniami. Najpierw kopalnia złota w Złotym Stoku. Pierwsze wzmianki o wydobyciu rud arsenu i złota w Górach Złotych pochodzą z XIII w., ale prawdopodobnie trudniono się tym tu już 4000 lat temu. W średniowieczu stosowano metodę zapożyczoną z kopalni cyny - rozpalano ognisko, które nagrzewało skały, polewane póżniej wodą. Skały pękały ułatwiając wydobycie cennego kruszcu. Jednak ciepło powodowało, że ze skał ulatniały się związki arsenu, które przyczyniały się do śmierci górników.
Na początek Sztolnia Gertrudy, część sztolni o charakterze transportowym.
W sztolni tej znajduje sie wystawa unikalnych map i planów kopalni z XVIII - XX w. przedstawiających rozwój pól wydobywczych, dawne narzędzia górnicze, tygle i formy odlewnicze, piec muflowy do wytapiania złota , dawne instrumenty geodezyjne i przepiękne okazy minerałów z Sudetów i innych części świata.
W Sztolni Gertrudy znajduje się także jedyne w Polsce Muzeum Przestróg, Uwag i Apeli, w którym można zobaczyć przeróżne tablice ostrzegająco - informująco - nakazująco - zakazujące dotyczące nie tylko górników. Wiele z nich pochodzi z czasów PRL - u.
I każdy chciałby znaleźć...coś dla siebie!
Można tu także znaleźć innego rodzaju niespodziewanki...
Oręż do pracy i podziemne cudeńka
Trud pieszej wędrówki wynagrodził wyjazd na powierzchnię kolejką.
Może ktoś chciałby wybić sobie monetę, lub zaczerpnąć papieru?
Justyna nie chciała złota, zaszalała za to na ściance...
Następne wrażenia zapewniła perła architektury militarnej Europy - twierdza w Kłodzku i chodniki minerskie, których budowę rozpoczęto w 1743 roku.
Czekanie jest nudne, ale nawet drewniany żołnierzyk nie chciał bawić się z Michałem. Ha!
Położone strategicznie Kłodzko - w środku Kotliny Kłodzkiej, nad rzeką Nysą Kłodzkąi jej dopływem Młynówką, w wąskiej dolinie pomiędzy Forteczną Górą od zachodu, a Owczą Górą od wschodu - od początku było przedmiotem pożądania Czechów, Niemców i Polaków. Przepiękne miasto, gdzie z każdego kątka wyziera historia.
I wreszcie po tych wszystkich wrażeniach "do domu"!
Na miejscu okazało się jednak, że wrażeń nigdy dosyć i zaliczyliśmy jeszcze jeden koncert w Dworku Chopina.
Ale teraz to już DOBRANOC!Jutro przecież następna wycieczka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz